Błagałam Boga, siebie, a nawet przeklęte drzwi, aby nie było na imprezie Noel. Nienawidziła mnie, zresztą ja jej również, ale ja przynajmniej miałam powód do moich uczuć w przeciwieństwie do niej. To chyba działało mniej więcej tak - nienawidzę jej, więc ona nienawidzi mnie, bo ja jej nienawidzę. Jakkolwiek to brzmi. Ale najwyraźniej modliłam się za słabo, gdyż tylko po wejściu do pokoju zauważyłam jej wredną twarz i blond włosy. Wciąż trzymałam Justina za rękaw kurtki, a on szedł za mną. Kiedy tylko ujrzała Biebera otworzyła szeroko oczy. Ah tak, prawie zapomniałam, była jego wielką fanką. Bez znaczenia dla niej było to, że znała tylko kilka jego piosenek. Ważne było, że był seksowny.
Oprócz niej na kanapie siedział Malcolm, Liz, Scott - mój były, który wciąż coś do mnie czuje - oraz psiapsióły Noel - Lena i Claudia. Prawie nie zauważyłam jeszcze dwóch chłopaków stojących pod ścianą, którzy obczajali Liz.