sobota, 15 marca 2014

~ 3 ~ Spokojnie kochanie, ja umiem pić.

Błagałam Boga, siebie, a nawet przeklęte drzwi, aby nie było na imprezie Noel. Nienawidziła mnie, zresztą ja jej również, ale ja przynajmniej miałam powód do moich uczuć w przeciwieństwie do niej. To chyba działało mniej więcej tak - nienawidzę jej, więc ona nienawidzi mnie, bo ja jej nienawidzę. Jakkolwiek to brzmi. Ale najwyraźniej modliłam się za słabo, gdyż tylko po wejściu do pokoju zauważyłam jej wredną twarz i blond włosy. Wciąż trzymałam Justina za rękaw kurtki, a on szedł za mną. Kiedy tylko ujrzała Biebera otworzyła szeroko oczy. Ah tak, prawie zapomniałam, była jego wielką fanką. Bez znaczenia dla niej było to, że znała tylko kilka jego piosenek. Ważne było, że był seksowny.
Oprócz niej na kanapie siedział Malcolm, Liz, Scott - mój były, który wciąż coś do mnie czuje - oraz psiapsióły Noel - Lena i Claudia. Prawie nie zauważyłam jeszcze dwóch chłopaków stojących pod ścianą, którzy obczajali Liz.

czwartek, 27 lutego 2014

~ 2 ~ Podobała mi się jej pewność siebie.

Zadzwoniłem do Lil’a z powiadomieniem, że za niedługo powinniśmy być na miejscu. Ryan jednak cały dzień mówił o tym, jaka ta dziewczyna ze sklepu była piękna. Nie powiem, że się z nim nie zgodziłem, bo była naprawdę cudowna. Zszokowałem go tym, że mam jej numer telefonu, ale to już jego problem, że nie jest mną. Kiedy widzę dziewczynę, której nie zależy na mojej kasie, ba, ona nawet nie wiedziała, że jestem sławny, wtedy od razu ją lubię - jakkolwiek to zabrzmi.
Ubrałem się w zwykły biały top, skórzaną kurtkę i czarne spodnie oraz złote Supry. Wyglądałem naprawdę okay. Włosy poprawiłem żelem, ubrałem moje czarne Raybany i byłem gotowy do wyjścia. Trochę się odstawiłem, ale niech ludzie wiedzą, kto będzie bezwarunkowym królem imprezy!

piątek, 14 lutego 2014

~ 1 ~ Dałaś mu swój numer!

Clary to, Clary tamto - ciągłe zrządzenie rodziców przyprawiało mnie o dreszcze. Ileż można mówić o tym, że powinnam sprzątać w pokoju? Rozumiem, że nie lubią bałaganu, ale to już lekka przesada. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę na nich narzekać, bo dawali mi wszystko co potrzeba - łącznie z miłością - ale tej ich gadaniny nie dało się znieść dłużej niż 5 minut. Z zamyślania wyrwał mnie mój brat George.
- … no i nie wiem czy powinienem teraz do niej napisać. Co ty o tym myślisz?
- Ehm… - próbowałam wybrnąć z sytuacji. Nie lubiłam nie słuchać mojego brata, on zawsze wysłuchiwał mnie do końca i pozwalał mi poczuć się przez to lepiej.
- Nie słuchałaś mnie, prawda? - powiedział całkiem przekonany odpowiedzi.
- Przepraszam, rozmyślałam nad tym, że rodzice znów kazali mi sprzątać w pokoju. To jest naprawdę irytujące.